was successfully added to your cart.

Nic w życiu nie dzieje się z przypadku.

Często podczas naszych długich rozmów śmiejemy się z tego, jak się poznałyśmy… i nie mógł to być “zwykły przypadek”. 

Tak się stało, że obie wylądowałyśmy w tym samym miejscu pewnego październikowego wieczora.

Co robiła tam Róża?

Piątek , co miałam w domu siedzieć …poszłam na imprezę organizowaną przez mojego znajomego . Wybrałam sie tam z koleżanką ktora po 2 godzinach poszła do domu . Ja nie miała ochoty na spanie wiec sama zostałam na imprezie , a co mi tam …. będe bawić sie sama  … najpierw poszłam do baru po shota ( na rozkręcenie ) Jakiś typek do mnie cos gadał przez muzykę prawie go nie słyszałam tylko przytakiwałam z grzeczności  , aż w końcu cos tam zrozumiałam, ze koleżanka obok tez jest Polką . Wychylilam sie i zobaczyłam uśmiechnięta śliczna blondynkę  . Pamietam do dziś tą jej długa obcisła spódnice z rozporkiem 😀 ( pomyślałam odwazna .. super ! Taka jak ja !)

Tak sie z Ula rozgadalysmy ze o typku z baru zapomnialysmy . Poczułam od niej od razu cos miłego , sympatycznego . To było takie uczucie jakbym ta osobę znała od lat . Okazało sie ze obydwie kochamy tańczyć ! Tak przetanczylysmy cała noc !

Od początku wiedziałam , ze jest super dziewczyną , jednak nie zdawałam sobie sprawy  jak bardzo  jesteśmy  do siebie podobne . Nie miałam pojęcia wtedy  ze przebieg zdarzeń  w życiu moze powtórzyć sie do 90% ( a moze i więcej ) sie u drugiej osoby .

Życie rownolegle ? Bratnia dusza ? Cześć mnie ? …..tego jeszcze nie stwierdzilysmy ale jedno jest pewne rozumiemy sie bez słów, myślimy tak samo , w żuciu zdarzają nam sie te same sytuacje w tym samym czasie ..no i obydwie jesteśmy dziwaczkami z innego wymiaru ;P

Co robiła tam Ula?

Był to październik 2016 roku kiedy pojechałam do Berlina, , po raz pierwszy od wielu lat, na konferencje związaną z ówczesną pracą. Po całym dniu łażenia po targach i wielu rozmowach z nowo poznanymi kontrahentami czekała mnie impreza w klubie Pearl organizowana przez wystawców. Nie wypadało nie pójść, bo wiadomo, najlepsze deale zamyka się nad ranem nad kieliszkiem wódki. Pamiętam, jaka byłam zmęczona, i wcale nie miałam ochoty wychodzić. Jedyne o czym marzyłam to odpoczynek przed kolejnym dniem pełnym pracy. Ale jednak coś mnie tam zaciągnęło, do klubu, skąd miałam ochotę uciec po niecałej godzinie zanim poznałam ją.

Róża została zaproszona na zamkniętą imprezę przez swojego znajomego. Nie była absolutnie związana z biznesemu igamingu, po prostu tam była. We właściwym miejscu, i we właściwym momencie.

Stałyśmy obie przy tym samym barze a pomiędzy nami namolny egipcjanin, który przez ostatnią godzinę próbował wszystkich trików aby mnie pocałować. Nie mogłam się od niego uwolnić, z tego wszystkiego postanowiłam zamówić drinka, i tak oto stałam przy barze. Ja, i oczywiście egipski ogon. Odwróciłam się do niego plecami wcześniej mówiąc moje ostatnie słowa do niego: “masz inną dziewczynę po lewej stronie, czemu nie zajmiesz się nią?”.  Jednak po kilku minutach znowu szturcha mnie w ramie… raz, drugi, trzeci, w końcu się zirytowana odwracam, bo przyczepił się jak rzep psiego ogona. Pytam: “czego?” A on na to: “ona też jest z Polski” powiedział. Spojrzałam na Różę, piękną dziewczynę z mega długimi włosami, ona na mnie, wymieniłyśmy “cześć” i jakoś tak się zadziało, że zaczęłyśmy rozmawiać, olewając totalnie egipskiego nachala. Zostawiłyśmy go tam gdzie stał, a my poszłyśmy w inną część klubu i bawiłyśmy się zajebiście do 4 nad ranem. Ja, która padałam ze zmęczenia, a ono nagle jakby zniknęło.

Nasze spotkanie nie było zwyczajne, ani przypadkowe. Po 2 latach mamy ze sobą niesamowitą więź i przyjaźń ,którą ciężko opisać słowami. Chyba najlepiej obrazuje to “twin flame”. Ilość rzeczy które wydarzyły się niemal identycznie w naszym życiu nim się poznałyśmy jest na tyle duża, że aż przerażająca. Procesy, które mają miejsce w naszych życiach są takie same dzięki czemu rozumiemy się na wzajem z minimalną ilością słów. Nie wiem czy z kimkolwiek w życiu byłam tak otwarta i bezpośrednia, nasze rozmowy są głębokie i szczere, bo nie mamy po co ani czego przed sobą ukrywać. Wiem, że mogę Róży powiedzieć wszystko, nie tylko mnie wysłucha, zrozumie ale także w zamian powie mi swoje odczucie, a to potwierdza mi często, że moja intuicja ma racje.

Choć nie mieszkamy w tym samym kraju, rozmawiamy codziennie, czasem godzina to za mało 😉 a mimo to, tematy się nie wyczerpują. Zawsze mamy jakieś “odkrycia” i przemyślenia na wiele spraw współczesnego świata. Czasem po prostu się wydurniamy. Bawimy się i wyśmiewamy nasze wady i problemy, z którymi na codzień mierzymy się. Obie jesteśmy z tych typów, które aby mieć spokój umysłu muszą coś dogłębnie zrozumieć, problem, proces, sytuacje… po co i dlaczego?

Pewnego dnia podczas jednej z naszych długich rozmów stwierdziłyśmy, że powinnyśmy podzielić się naszymi spostrzezeniami, naszym życiem, bo kto wie, może to pomóc lub zainspirować innych, którzy przechodzą podobną drogę jak my. “Wszyscy jesteśmy zagubieni i poszukujemy siebie” – mawia Róża, i dokładnie tak jest. Czy jest się tego świadomym czy nie. Czasem jest ciężko, być samym, w tym pogubieniu, w tym ogromnym niezrozumieniu świata i swojej roli. Czasem nie wiadomo gdzie góra a gdzie dół, wszystko jest tak popieprzone. A może nie tylko my dwie mamy takie odczucia i takie myśli? Co jeśli jest nas więcej ?

Co może się wydarzyć jeżeli zaczniemy mówić o tym, z czym sie nie zgadzamy, co czujemy i co uważamy?

Nasza ciekawość doprowadziła nas dzisiaj tu. Na tego bloga. Do Ciebie.

Będziemy poruszały różne tematy: spirytualne, psychologiczne, trochę lifestylowe.